Teksty na każdy temat (Reklama: spedycja transport ,)

Maris stała na schodach i rozkoszowała się nim. Wokół zgromadził się tłum obcych ludzi, którzy chcieli z nią porozmawiać. Dorrel obejmował dziewczynę ramieniem; nie zadawał pytań ani nie wyrażał zdumienia. Przyjemnie było się na nim oprzeć. Zastanawiała się, co teraz. Czy powinna wracać do domu? Gdzie podział się Coll? Być może poszedł po Barriona i łódkę. Tłum zrobił przejście dla Russa, obok którego kroczył Jamis. Maris zobaczyła, że jej ojczym trzyma skrzydła. Maris przemówił. Tak, ojcze... wydusiła z drżeniem w głosie. Właśnie tak powinno było być między nami cały czas stwierdził, uśmiechnąwszy się do niej. Byłbym dumny, gdybyś znowu pozwoliła mi nazywać cię córką, pomimo to, co zrobiłem. Byłbym jeszcze dumniejszy, gdybyś zechciała nosić moje skrzydła. Wy walczyłaś je oznajmił Jamis. Stare reguły utraciły ważność, a ty z pewnością zasługujesz na te skrzydła. Dopóki nie otworzymy akademii, nie może ich nosić nikt oprócz ciebie i Devina. A ty dbałaś o nie lepiej, niż Devin kiedykolwiek dbał o swoje.

(Reklama: )